Dobra wiadomość dla wszystkich, których jesienne plany towarzyskie coraz częściej ograniczają się do kanapy i herbaty. Okazuje się, że nauka ma kilka całkiem niezłych argumentów na obronę takiego stylu życia.
W 2017 roku japońscy naukowcy postanowili sprawdzić, jak przykrycie człowieka kocem wpływa na jego samopoczucie. I choć brzmi to jak eksperyment, do którego większość z nas zgłosiłaby się dobrowolnie, badanie przeprowadzono w warunkach związanych z opieką medyczną.
Wyniki? U uczestniczek zaobserwowano mniejsze napięcie, większy komfort i silniejsze poczucie bezpieczeństwa.
Innymi słowy, koc okazał się czymś więcej niż sposobem na utrzymanie odpowiedniej temperatury.

Dlaczego to takie interesujące?
Ponieważ poczucie bezpieczeństwa odgrywa istotną rolę w regulowaniu stresu. Kiedy czujemy się komfortowo, nie musimy poświęcać tyle uwagi temu, co nam przeszkadza. Możemy odpocząć, skierować uwagę na przyjemne rzeczy i choć na chwilę przestać być w stanie ciągłej gotowości.
Do tego dochodzi sam odpoczynek, który w kulturze nieustannej produktywności ma zaskakująco słaby PR.
Przywykliśmy do myślenia, że dobrze wykorzystany dzień powinien przynieść jakiś rezultat. Odwiedzone miejsce, zrealizowany plan, zdobyte doświadczenie. Nawet wolny weekend potrafimy zamienić w listę zadań do wykonania.
A przecież odpoczynek nie musi być produktywny, żeby był potrzebny.
Czy to oznacza, że cały dzień pod kocem jest formą terapii?
Nie. Nauka nie posunęła się aż tak daleko. Nie ma dowodów na to, że im więcej godzin spędzimy na kanapie, tym lepsze będzie nasze zdrowie psychiczne.
Wiemy natomiast, że odpowiednia regeneracja, komfort fizyczny i poczucie bezpieczeństwa mają znaczenie dla naszego dobrostanu. A spokojny dzień w domu może być jednym ze sposobów zadbania o te potrzeby.
Oczywiście pod warunkiem, że rzeczywiście odpoczywamy, a nie spędzamy osiem godzin na zamartwianiu się, że powinniśmy robić coś innego.

Jaki z tego wniosek?
Nauka raczej nie wystawi nam zwolnienia z obowiązków z zaleceniem pozostania pod kocem do poniedziałku. Ale daje kilka dobrych powodów, żeby przestać traktować spokojne dni jak czas stracony.
Nie każda sobota potrzebuje planu. Nie każde popołudnie musi zamienić się we wspomnienie warte opublikowania. Nie każda wolna godzina wymaga wykorzystania. A jeśli ktoś zapyta, co robiliście przez cały weekend, możecie spokojnie odpowiedzieć:
Dbaliśmy o komfort psychofizyczny.
Brzmi znacznie poważniej niż „leżeliśmy pod kocem”. Chociaż w gruncie rzeczy właśnie o to chodzi.
Inspiracja naukowa: badanie dotyczące psychofizjologicznych efektów przykrywania kocem, opublikowane w Japan Journal of Nursing Science (2017). Wyniki dotyczą określonych warunków badawczych i nie dowodzą terapeutycznego działania całodniowego odpoczynku pod kocem.
